Czy to wadliwa technika, nieszczęśliwy zbieg okoliczności, czy może ktoś celowo bawił się z ogniem? Kiedy i gdzie do tego doszło?
Gdy zgasły wigilijne świece, zapłonęły sauny. Zagadka dwóch nocy w Lubiczu.
Pierwsze uderzenie: Świt w Wigilię
Wszystko zaczęło się w momencie, gdy pierwsze promienie słońca jeszcze nie zdążyły przebić się przez wigilijną mgłę. Była godzina 06:23. Podczas gdy w domach stygły ostatnie przygotowania do wieczerzy, na jednej z prywatnych posesji ciszę rozdarł trzask pękającego drewna.
Płonęła zewnętrzna sauna. Konstrukcja, która miała służyć relaksowi, w kilka chwil zamieniła się w pochodnię. Na ratunek ruszyli strażacy z JRG nr 3 oraz OSP KSRG Złotoria. Ogień udało się opanować, a dym rozwiał się nad okolicą, zostawiając po sobie jedynie zapach spalenizny i niepokój. Wtedy jeszcze wszyscy wierzyli, że to nieszczęśliwy wypadek przy pracy, tragiczny traf w ten wyjątkowy dzień.
Drugie uderzenie: Przekleństwo Bożego Narodzenia
Mija niespełna doba. Emocje po wigilijnej kolacji opadły, a mieszkańcy ułożyli się do snu po dniu pełnym wrażeń. Jednak spokój trwał krótko. Dokładnie o 04:27 rano, w samo Boże Narodzenie, niebo znów rozświetliła złowroga łuna.
Tym razem scenariusz był jeszcze groźniejszy. Ogień nie trawił wolnostojącej konstrukcji na zewnątrz, lecz uderzył w saunę znajdującą się wewnątrz budynku gospodarczego. Skala zagrożenia była ogromna. Do walki z żywiołem rzucono potężne siły – aż 7 zastępów straży pożarnej. Syreny wozów z JRG nr 3, Lubicza, Gronowa, Rogówka, Rogowa, Młyńca Pierwszego i Grębocina przecinały świąteczną ciszę, niosąc ratunek tam, gdzie ogień próbował odebrać świąteczny spokój.
Niepokojąca układanka
Dwa pożary. Dwie sauny. Ta sama gmina. Odstęp zaledwie 22 godzin. Czy to możliwe, by los był aż tak przewrotny?
Dziś już wiemy, gdzie rozegrał się ten dramatyczny spektakl. Miejscem akcji była gmina Lubicz pod Toruniem. Pierwszy akt rozegrał się 24 grudnia 2025 roku w Kopaninie, drugi – zaledwie dzień później, 25 grudnia w Krobi.
-Lokalni mieszkańcy i służby zwrócili uwagę na rzadko spotykany zbieg okoliczności – dwa podobne pożary w tej samej gminie w ciągu zaledwie 24 godzin – słyszymy od świadków zdarzeń.
Bilans strat i pytania bez odpowiedzi
Choć straty materialne są dotkliwe, w tej niemal kryminalnej historii jest jeden pozytywny aspekt: nikt nie odniósł obrażeń. Strażacy, walcząc z czasem i żywiołem, zdołali zapobiec tragedii ludzkiej.
Jednak w głowach wielu osób pozostaje pytanie: co tak naprawdę wydarzyło się podczas tych świątecznych nocy? Czy to wadliwa technika, nieszczęśliwy zbieg okoliczności, czy może ktoś celowo bawił się z ogniem? Odpowiedzi na te pytania będą teraz szukać śledczy, analizując każdy spalony fragment drewna w gminie, w której święta 2025 roku zapamiętane zostaną pod znakiem syren i dymu.
Zdjęcia (KM PSP w Toruniu) z akcji w fotogalerii.























Napisz komentarz
Komentarze