Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 29 stycznia 2026 08:58
Reklama
Reklama

Marnotrawstwo w białych czepkach. System ignoruje kompetencje pielęgniarek, a pacjenci stoją w kolejkach

Polska ochrona zdrowia stoi na paradoksie. Z jednej strony narzekamy na brak lekarzy i długie kolejki, z drugiej – posiadamy wykwalifikowaną kadrę pielęgniarską z wyższym wykształceniem, którą system wpycha w sztywne ramy „pomocy do zastrzyków”. Mariola Łodzińska, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych (NRPiP), alarmuje: to marnowanie potencjału, na które nas nie stać.
Marnotrawstwo w białych czepkach. System ignoruje kompetencje pielęgniarek, a pacjenci stoją w kolejkach
Szczyt Zdrowotny w Pałacu Prezydenckim. Prezydent Karol Nawrocki wita się z Krystyną Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych (OZZPiP).

Źródło: Kancelaria Prezydenta (prezydent.pl)

W publicznej debacie o zdrowiu jak mantra powraca temat niedofinansowania i braków kadrowych. Eksperci wskazują jednak na trzeci, często pomijany element: nieefektywne zarządzanie tymi zasobami, które już mamy. Polskie pielęgniarki i położne to dziś w większości osoby z tytułami licencjata, magistra i licznymi specjalizacjami. Mimo to, ich codzienna praca w wielu placówkach niewiele różni się od tej sprzed dekad.

Stereotyp „siostry od zastrzyków”
– Pielęgniarki są traktowane jak pomoc do zastrzyków, podłączania kroplówek czy podawania leków – mówi wprost Mariola Łodzińska w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną”.

Prezes NRPiP zwraca uwagę na głęboko zakorzeniony w społeczeństwie, ale i w samym środowisku lekarskim, stereotyp. Wielu ludzi nie rozumie, że pielęgniarstwo to dziś samodzielny zawód medyczny. To już nie jest rola podległa, polegająca jedynie na wykonywaniu poleceń lekarza, ale partnerstwo w procesie leczenia, wymagające ogromnej wiedzy, doświadczenia i odpowiedzialności karnej oraz zawodowej.

Warto wiedzieć: Według danych z Centralnego Rejestru Pielęgniarek i Położnych, systematycznie rośnie liczba osób z wyższym wykształceniem w tym zawodzie. Obecny model kształcenia to studia wyższe, a nie licea medyczne, co wiąże się z nabywaniem zaawansowanej wiedzy z zakresu fizjologii, farmakologii i diagnostyki.

Co naprawdę może zrobić pielęgniarka?
Prawo w Polsce zmieniło się w ostatnich latach, dając pielęgniarkom i położnym szerokie uprawnienia, które teoretycznie powinny odciążyć system. Lista kompetencji, które nie są w pełni wykorzystywane, jest długa:

Ordynowanie leków: Pielęgniarki (z odpowiednimi uprawnieniami) mogą samodzielnie przepisywać leki i wypisywać recepty na kontynuację leczenia.

Badanie fizykalne: Osłuchanie pacjenta, badanie brzucha czy ocena podstawowych parametrów życiowych.

Diagnostyka: Zlecanie wybranych badań laboratoryjnych i diagnostycznych (np. EKG, badania krwi).

Wystawianie zwolnień (L4): Orzekanie o czasowej niezdolności do pracy.

Porada Pielęgniarska: Samodzielna wizyta w ramach POZ (Podstawowej Opieki Zdrowotnej).

Mariola Łodzińska tłumaczy, jak mogłoby to wyglądać w praktyce: pacjent trafiający do przychodni nie musiałby od razu blokować kolejki do lekarza. W wielu przypadkach – np. przy prostych infekcjach, konieczności przedłużenia recepty czy kontroli ran – mógłby zostać w całości obsłużony przez pielęgniarkę.

Systemowa blokada i demograficzna bomba
Dlaczego więc, idąc do przychodni, rzadko spotykamy się z propozycją wizyty u pielęgniarki zamiast u lekarza? Eksperci wskazują na kilka przyczyn, które wybrzmiewają w internetowych dyskusjach środowiska medycznego:

Złe wyceny świadczeń: W wielu podmiotach leczniczych dyrektorom „nie opłaca się” tworzyć samodzielnych gabinetów pielęgniarskich ze względu na sposób kontraktowania usług z NFZ.

Nawyki pacjentów: Polacy są przyzwyczajeni, że „z chorobą idzie się do lekarza”. Zmiana tego myślenia wymaga czasu i kampanii edukacyjnych.

Opór środowiska: Część lekarzy niechętnie oddaje swoje kompetencje, a część pielęgniarek obawia się dodatkowej odpowiedzialności bez gratyfikacji finansowej.

Tymczasem statystyki są nieubłagane. Średnia wiekowa polskiej pielęgniarki przekroczyła 54 lata. Zbliżamy się do luki pokoleniowej, w której tysiące pielęgniarek odejdą na emeryturę, a młodych wciąż jest za mało.

Konieczność, a nie wybór
Mariola Łodzińska jest przekonana, że zmiana sposobu myślenia o roli pielęgniarek i położnych to jeden z kluczowych kroków do reformy polskiej ochrony zdrowia. W obliczu starzejącego się społeczeństwa i braku kadr medycznych, luksus niewykorzystywania umiejętności personelu, który już jest w systemie, jest po prostu nie do przyjęcia.

Jeśli pielęgniarka przejmie pacjentów „lżejszych” lub tych wymagających jedynie kontynuacji leczenia, lekarze zyskają bezcenny czas dla przypadków skomplikowanych i nagłych. To model, który z powodzeniem działa w Skandynawii czy Wielkiej Brytanii. Czas, aby w pełni zafunkcjonował nad Wisłą.

Podczas medycznego szczytu w tym tygodniu u prezydenta Kariola Nawrockiego, gość Krystyna Ptok przedstawiła stanowisko Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. Wyraziła ona sprzeciw wobec proponowanych przez Ministerstwo Zdrowia zmian w ustawie o minimalnym wynagrodzeniu oraz apelując o rzetelną, systemową reformę i zwiększenie finansowania.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Jola 07.12.2025 21:14
Pani Prezes ma rację, ale problem leży w pieniądzach i mentalności lekarzy. W wielu przychodniach lekarze boją się oddać część kompetencji, bo myślą, że stracą na znaczeniu (i zarobkach). Do tego NFZ wciąż słabo wycenia samodzielne porady pielęgniarskie. Dopóki system nie zacznie premiować finansowo placówek, które stawiają na samodzielność pielęgniarek, nic się nie zmieni.

Gabriel 07.12.2025 20:58
Szacunek dla pań pielęgniarek, bo robią ciężką robotę, ale jak idę do przychodni, to chcę być zbadany przez lekarza. Po to kończyli trudne studia medyczne, żeby stawiać diagnozy. Pielęgniarka jest od opieki, a nie od leczenia. Boję się, że to tylko kolejny sposób na oszczędzanie kosztem pacjenta i „zapychanie dziur” w systemie, zamiast zatrudnić więcej doktorów.

oki 07.12.2025 20:47
Nie ma to tamto

Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: JarekTreść komentarza: Dokładnie tak.Data dodania komentarza: 9.01.2026, 11:58Źródło komentarza: Pościg i strzały. Pijany kierowca próbował staranować policjantówAutor komentarza: ejTreść komentarza: Łyżwy zakłądam!Data dodania komentarza: 9.01.2026, 10:59Źródło komentarza: Strażacy budują lodowiska. Wszystko po to, by odciągnąć dzieci od zamarzniętych jeziorAutor komentarza: AjjoTreść komentarza: Tylko przyklasnąć.Data dodania komentarza: 9.01.2026, 09:56Źródło komentarza: Strażacy budują lodowiska. Wszystko po to, by odciągnąć dzieci od zamarzniętych jeziorAutor komentarza: primaTreść komentarza: No i elegancko, w końcu nie trzeba będzie jechać na drugą stronę miasta na Tor-Tor, żeby pośmigać na łyżwach. Mam nadzieję, że lodowisko będzie na tyle duże, żeby pograć w hokeja. Dzięki!Data dodania komentarza: 8.01.2026, 23:41Źródło komentarza: Strażacy budują lodowiska. Wszystko po to, by odciągnąć dzieci od zamarzniętych jeziorAutor komentarza: KrostekTreść komentarza: Pijany, agresywny i notowany. Typowe combo. Dobrze, że już jest w celi.Data dodania komentarza: 8.01.2026, 23:39Źródło komentarza: Pościg i strzały. Pijany kierowca próbował staranować policjantówAutor komentarza: BolesławTreść komentarza: Strzały w Warszewicach... strach pomyśleć, co by było, gdyby ten człowiek wjechał w kogoś przypadkowego na Sikorskiego w Chełmży. Dobrze, że nikomu postronnemu nic się nie stało.Data dodania komentarza: 8.01.2026, 23:37Źródło komentarza: Pościg i strzały. Pijany kierowca próbował staranować policjantów
Reklama
NAPISZ DO NAS

Zapraszamy do kontaktu!

Reklama