Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 17 marca 2026 19:27
Reklama
Reklama

Wezmą się za symulantów. L4 to nie urlop, lepiej o tym pamiętać

Firmy mają nowy sposób na walkę z nadużyciami. Nazywa się on: menedżer ds. zarządzania absencją chorobową. Brzmi groźnie? Nie dla tych, którzy pracują.
Wezmą się za symulantów. L4 to nie urlop, lepiej o tym pamiętać

Autor: iStock

Co się pod tym kryje? Otóż tacy kontrolerzy L4 – jak podaje „Rzeczpospolita” – pomagają przedsiębiorcom walczyć z osobami, dla których zwolnienie lekarskie to dodatkowy urlop.

Rośnie liczba nieobecności z powodu L4

Od stycznia do maja tego roku – według danych, które przytacza Rz –  wystawiono 12 mln zaświadczeń lekarskich (choroba własna, opieka nad dzieckiem lub innym członkiem rodziny). W sumie dało to 124,7 mln dni nieobecności w pracy. W porównaniu z tym samym okresem w 2022 r. to wzrost o 7,9 proc.

W ocenie cytowanego przez dziennik Łukasza Kozłowskiego z Federacji Przedsiębiorców Polskich, wpływ na tak dużą liczbę zwolnień ma – po pierwsze – powrót do pracy stacjonarnej po pandemii. Innym powodem jest wykorzystywanie zwolnień lekarskich, czego dowodem jest wzrost jednodniowych nieobecności. 

Kim jest taki menedżer?

Firmy, licząc straty, już jakiś czas temu wypowiedziały wojnę symulantom. Obok kontroli pracowników na zwolnieniach lekarskich korzystają także z pomocy menedżerów ds. zarządzania absencją chorobową.

Czym zajmuje się taka osoba? Na bieżąco analizuje, jak często pracownicy korzystają ze zwolnień, omawia warunki pracy i zwolnienia osób, które trwale przebywają na L4.

Zdaniem Łukasza Kozłowskiego taki system kontroli może być przydatny, ale – jak przekonuje – trzeba przede wszystkim zwolnić pracodawców z pokrywania kosztów świadczeń z tytułu choroby. Bo – przypomina – muszą oni płacić nie tylko wynagrodzenie pracownikowi na zwolnieniu, ale też osobie, która go zastępuje. 

Tak działa rynek pracownika?

Oskar Sobolewski, ekspert rynku pracy HRK Payroll Consulting, sceptycznie podchodzi do tej metody walki z nadużywaniem zwolnień lekarskich. Dlaczego?

– Od kilku lat mamy w naszym kraju rynek pracownika, a to, niestety, wpływa na większą skłonność do niewłaściwych zachowań ze względu na brak dotkliwych konsekwencji – odpowiada.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: JarekTreść komentarza: Dokładnie tak.Data dodania komentarza: 9.01.2026, 11:58Źródło komentarza: Pościg i strzały. Pijany kierowca próbował staranować policjantówAutor komentarza: ejTreść komentarza: Łyżwy zakłądam!Data dodania komentarza: 9.01.2026, 10:59Źródło komentarza: Strażacy budują lodowiska. Wszystko po to, by odciągnąć dzieci od zamarzniętych jeziorAutor komentarza: AjjoTreść komentarza: Tylko przyklasnąć.Data dodania komentarza: 9.01.2026, 09:56Źródło komentarza: Strażacy budują lodowiska. Wszystko po to, by odciągnąć dzieci od zamarzniętych jeziorAutor komentarza: primaTreść komentarza: No i elegancko, w końcu nie trzeba będzie jechać na drugą stronę miasta na Tor-Tor, żeby pośmigać na łyżwach. Mam nadzieję, że lodowisko będzie na tyle duże, żeby pograć w hokeja. Dzięki!Data dodania komentarza: 8.01.2026, 23:41Źródło komentarza: Strażacy budują lodowiska. Wszystko po to, by odciągnąć dzieci od zamarzniętych jeziorAutor komentarza: KrostekTreść komentarza: Pijany, agresywny i notowany. Typowe combo. Dobrze, że już jest w celi.Data dodania komentarza: 8.01.2026, 23:39Źródło komentarza: Pościg i strzały. Pijany kierowca próbował staranować policjantówAutor komentarza: BolesławTreść komentarza: Strzały w Warszewicach... strach pomyśleć, co by było, gdyby ten człowiek wjechał w kogoś przypadkowego na Sikorskiego w Chełmży. Dobrze, że nikomu postronnemu nic się nie stało.Data dodania komentarza: 8.01.2026, 23:37Źródło komentarza: Pościg i strzały. Pijany kierowca próbował staranować policjantów
Reklama
NAPISZ DO NAS

Zapraszamy do kontaktu!

Reklama