Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 3 lutego 2026 13:07
Reklama
Reklama

Sąd nie pozostawił suchej nitki na biegłym

Sprawa dotyczy 16-letniej dziewczyny, która potrącona przez busa została uznana za winną spowodowania wypadku. Sąd jednak nie zgodził się z opinią biegłego i prokuratury.
Sąd nie pozostawił suchej nitki na biegłym
Sprawą zajął się sąd

Autor: iStock

– Dyskwalifikujące dla biegłego jest stwierdzenie, że piesza była zobowiązana „upewnić się” przed wejściem na przejście dla pieszych. Biegły zdaje się nie rozróżniać pojęć „upewnienia się” (…) i  jedynie „zachowania szczególnej ostrożności”, jaka jest wymagana od pieszego (...), a nie skutkuje obowiązkiem uzyskania pewności co do możliwości bezkolizyjnego wykonania ruchu – to fragment uzasadnienia sędziego Roberta Matysiaka z Sądu Rejonowego w Żarach (województwo lubuskie).

Sąd nakazał prokuraturze jeszcze raz zająć się sprawą potrącenia Zosi.

Wypadek na pasach

4 stycznia 2023 roku 16-letnia Zosia szła na siłownię. Pięć minut po wyjściu z domu zadzwoniła do mamy. 

– Ale to nie była moja córka. To był obcy głos – wspomina Magdalena Świstek. – Jakaś pani powiedziała, że córkę uderzył samochód. Tuż przed naszym blokiem. Wybiegłam na ulicę. Tam na chodniku stało trochę gapiów, a leżącą na drodze córka zajmowało się dwóch panów. Pamiętam, że mówili mi, że są ratownikami u nas na basenie. Córka nawet nie płakała, nic nie mówiła, była w szoku… – czytamy w relacji portalu brd24.pl, który zainteresował się sprawą.

Dziewczynę potrącił na przejściu dla pieszych kierowca busa. Sytuacja wydawała się prosta do oceny. Okazało się, że nie dla wszystkich. 

Prokuratura pyta biegłego

Prokuratura zasięgnęła opinii biegłego i na tej podstawie umorzyła postępowanie, uznając, że wypadek był winą nastolatki. Tym bardziej że kierowca przekonywał, że Zosia wtargnęła na jezdnię. Dodatkowo padał deszcz i było mokro.

Sama dziewczyna mówiła, że było inaczej. Że samochód był daleko, że się upewniła przed wkroczeniem na pasy.

Nie zgadzało się też kilka innych rzeczy. Kierowca opisywał, że było już ciemno, ale na zdjęciach zrobionych na miejscu tuż po wypadku jest jeszcze widno. Był tez świadek – kierowca innego samochodu, który zatrzymał się, żeby przepuścić nastolatkę. Jego jednak policja nie przesłuchała.

Biegły nie widzi błędów

„Jak to możliwe, że prokuratura uznała, że kierowca nie doprowadził do wypadku drogowego? Śledczy uznali tak na podstawie opinii biegłego ds. rekonstrukcji wypadków. Opinię tę 22 listopada 2023 r. sporządził dr inż. Marek Jakubczak, biegły Sądu Okręgowego w Poznaniu w dziedzinie techniczno-kryminalistycznej rekonstrukcji wypadków drogowych i techniki samochodowej. Jej treść jest szokująca” – czytamy w serwisie.

Biegły uznał, że kierowca busa jechał z prędkością ok. 50 km/h i nie miał szans wyhamować w sytuacji, gdy na jezdni pojawił się pieszy. Zarzuca też dziewczynie nieuwagę i to, że źle oceniła odległość do nadjeżdżającego samochodu. Dodaje jeszcze, że gdyby nastolatka szła szybciej, przyspieszyłaby kroku, to mogłaby uciec przed busem.

Sprawa została umorzona.

Sąd punktuje prokuraturę i biegłego

Z tą decyzją nie pogodziła się rodzina Zosi. Sprawą zajął się sąd. Ten nie tylko nakazał śledczym jeszcze raz zbadać sytuację, ale wręcz zmiażdżył opinię biegłego. 

„Po pierwsze, sędzia wytknął, że nie przesłuchano bezpośredniego świadka zdarzenia M. J. Nie przesłuchano też policjantki, która zapisała relację kierowcy o tym, że nie zauważył pieszej, którą potrącił, a potem w zeznaniach podawał odmienną wersję. Nakazał prokuraturze przesłuchać kierowcę, żeby wyjaśnił, dlaczego policjantom mówił, że nie zauważył pieszej, a prokuratorowi zeznawał, iż widział, że wchodzi ona na pasy” – podaje serwis.

I opisuje, że sędzia stwierdził wprost: – Oczywiście zasadne jest stwierdzenie pełnomocnika skarżącej, iż wnioskowanie w przypadku potrącenia na pasach, że sprawca jechał z administracyjnie dopuszczalną prędkością 50 km/h, wobec czego nie ponosi winy za spowodowanie wypadku, jest kuriozalne.

Zresztą sam sędzia często przejeżdża przez miejsce wypadku i dobrze wie, że w sytuacji, gdy padał deszcz i było mokro, prędkość 50 km/h nie można uznać za bezpieczną.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: JarekTreść komentarza: Dokładnie tak.Data dodania komentarza: 9.01.2026, 11:58Źródło komentarza: Pościg i strzały. Pijany kierowca próbował staranować policjantówAutor komentarza: ejTreść komentarza: Łyżwy zakłądam!Data dodania komentarza: 9.01.2026, 10:59Źródło komentarza: Strażacy budują lodowiska. Wszystko po to, by odciągnąć dzieci od zamarzniętych jeziorAutor komentarza: AjjoTreść komentarza: Tylko przyklasnąć.Data dodania komentarza: 9.01.2026, 09:56Źródło komentarza: Strażacy budują lodowiska. Wszystko po to, by odciągnąć dzieci od zamarzniętych jeziorAutor komentarza: primaTreść komentarza: No i elegancko, w końcu nie trzeba będzie jechać na drugą stronę miasta na Tor-Tor, żeby pośmigać na łyżwach. Mam nadzieję, że lodowisko będzie na tyle duże, żeby pograć w hokeja. Dzięki!Data dodania komentarza: 8.01.2026, 23:41Źródło komentarza: Strażacy budują lodowiska. Wszystko po to, by odciągnąć dzieci od zamarzniętych jeziorAutor komentarza: KrostekTreść komentarza: Pijany, agresywny i notowany. Typowe combo. Dobrze, że już jest w celi.Data dodania komentarza: 8.01.2026, 23:39Źródło komentarza: Pościg i strzały. Pijany kierowca próbował staranować policjantówAutor komentarza: BolesławTreść komentarza: Strzały w Warszewicach... strach pomyśleć, co by było, gdyby ten człowiek wjechał w kogoś przypadkowego na Sikorskiego w Chełmży. Dobrze, że nikomu postronnemu nic się nie stało.Data dodania komentarza: 8.01.2026, 23:37Źródło komentarza: Pościg i strzały. Pijany kierowca próbował staranować policjantów
Reklama
NAPISZ DO NAS

Zapraszamy do kontaktu!

Reklama